środa, 4 lipca 2018

środa, 27 czerwca 2018




                     




Matowe pomadki w płynie to w tej chwili najpopularniejsze i najchętniej noszone pomadki. Każda marka kosmetyczna posiada w swoim asortymencie pomadki w takiej formie i o takim wykończeniu. W tym poście wspomnę o kilku moich ulubionych pomadkach, w cenach przyjaznych portfelowi, z marek, które bardzo lubię.
Pierwszymi pomadkami, i moim zdecydowanym numerem jeden wśród wszystkich pomadek w płynie są Dreamy Matte Liquid Lipstick od firmy Nabla. Marka sama w sobie świetna, z bardzo wysokimi jakościowo kosmetykami. Pomadki na ustach trzymają się cały dzień, bez jakichkolwiek poprawek, nie są zupełnie odczuwalne na ustach w trakcie noszenia, świetnie napigmentowane, stuprocentowy mat. Te pomadki spełniają wszystko to co powinna spełniać idealna matowa pomadka. Do tego bardzo wygodny aplikator, którym idealnie wyrysujemy usta i ten zapach, wanilia! Ja mam kolory -od lewej: Zen, Sweet Gravity, Noblesse Oblige. Są to produkty najdroższe w tym zestawieniu, ich cena to około 60 zł, dostępne w drogeriach internetowych.




Świetnymi i tańszymi zamiennikami pomadek Nabli są produkty polskiej marki Hean. Mają bardzo lekką formułę, nie wysuszającą ust dzięki witaminie E i nawilżającemu olejkowi. Do wyboru osiem pięknych kolorów, o wysokiej pigmentacji i całkowitym kryciu. Są to pomadki zastygające, chwilkę trzeba odczekać aby uzyskać pełny mat. Utrzymują się na ustach bardzo długo, nie zjadają się -sprawdzone info, miałam ją na Studniówce, i nie poprawiałam ani razu. Kolory na zdjęciu od lewej -01Amy(ten Studniówkowy, naprawdę idealny kolor, zgaszony róż), 03Silky Rouge, 05Smoke Rubin, 07Bordo Passion.


W ofercie firmy Hean mamy również matowe błyszczyki, Mattique Hybrid Lip Gloss. Wspomnę o nich tylko szybko, ponieważ są również bardzo dobrymi produktami. Wykończenie jest błyszczące, po odciśnięciu na chusteczce staje się matowe, jednak nie jest to stuprocentowy mat. Mają bardzo lekką, kremową formułę, i piękne soczyste kolory w ofercie. Ich trwałość jest mniejsza, jednak nie są to pomadki tylko właśnie błyszczyki, niemniej idealna forma produktu do ust na lato. Kolory od lewej:104Sporty Nude, 102 Muffin, 105 Dolce Vita.


Na pułkach drogerii również znajdziemy świetne matowe produkty do ust. Jednymi z moich ulubionych, i bardzo zachwalanych w internecie są pomadki Wibo Million Dollar Lips. Zastygają na pełny mat, jednak są po czasie lekko wyczuwalne na ustach. Kolory jaśniejsze trzymają się lepiej i ładniej się 'zjadają' w trakcie noszenia, natomiast te ciemniejsze mocniej wysuszają usta i potrzeba dwóch warstw aby uzyskać całkowite krycie koloru. Aplikator jest fajny, pozwala dokładnie wyrysować usta, opakowanie jest średniej jakości, dość szybko się zdziera. Jednak jak na cenę 14 zł, którą trzeba za nie zapłacić w Rossmannie naprawdę nie można narzekać, są bardzo dobre. Numery od lewej: 5,1,3,4. Mój zdecydowany faworyt to nr 1, brudny, zgaszony trochę ciemniejszy róż.

Również w ofercie Maybelline znalazłam całkiem ciekawą propozycję matowego produktu do ust. Vivid Matte Liquid to właściwie nie do końca pomadka, a raczej błyszczyk. Wspominam o nim, bo bardzo lubię ten produkt, jednak nie jest to produkt jakiego się spodziewałam. Przede wszystkim nie jest to pomadka o matowym wykończeniu, ma kremową konsystencję, bardzo masełkową mi przypomina wręcz balsam do ust. I takie też mam odczucie gdy ją noszę na ustach. Nawilża je, jest bardzo lekka i komfortowa. Po odciśnięciu nadmiaru ma wykończenie satynowe, pozostawia blask na ustach. Poza tym super opakowanie, aplikator i zapach. Ma świetne kolory, ja posiadam cztery (od lewej): 50Nude Thrill, 05Nude Flush, 40Berry Boost, 35Rebel Red. Szczególnie piękny jest ten ostatni, idealna, głęboka czerwień. W Rossmannie ich cena to 31zł, jednak dużo taniej można je znaleźć w internecie.
Na koniec wspomnę tylko o trzech również bardzo przeze mnie lubianych i często noszonych produktach, lip kity czyli zestaw pomadka+konturówka. Od lewej: Makeup Revolution Retro Luxe Matt Lip Kit w kolorze Echelon, piękny odcień nude zmieszany z różem, bardzo trwały i świetnie napigmentowany, wysycha na całkowity mat. Eveline Oh my Lips w kolorze 08 Lovely Rose. Formuła wzbogacona w witaminę E, która zapobiega wysuszaniu, i faktycznie przynajmniej ja nie zauważyłam wysuszenia usta w trakcie jej noszenia, bardzo często sięgam po ten własnie kolor na co dzień. I ostatni produkt w tym zestawieniu czyli Lovely K Lips kolor Lovely Lips, jest to ciemny, zgaszony róż wpadający delikatnie w czerwień. Kremowa formuła, bardzo komfortowa w noszeniu, nie podkreśla suchych skórek, delikatnie pachnie.
I na dzisiaj to by było tyle, dajcie znać w komentarzach jakie są wasze ulubione matowe produkty do ust. /I




tektt&układ  /Ilona  @ilonamroz
zdjęcia  /Karolina

wtorek, 17 kwietnia 2018




No i mamy w końcu naszą upragnioną wiosnę! Chociaż w niektóre dni, gdy w długim rękawie jest mi zdecydowanie za gorąco, zastanawiam się czy to przypadkiem nie wczesne lato. Co tu dużo mówić -pogoda nas rozpieszcza, ale chociaż kocham ten typowo letni gorąc, nie miałabym nic przeciwko kilku wiosennym tygodniom, kiedy mogłabym spokojnie zakładać ramoneskę, i nie musiała jej od razu ściągać. Nie chcę zabrzmieć jak stara maruda, ale po prostu mam trochę ciuchów 'między sezonowych' w szafie, które pasowałoby przewietrzyć. Ale okej, bez paniki, myślę, że jeszcze będzie okazja.
A co tak poza tym u mnie słychać na wiosnę, hmm.. właściwie to niewiele się zmieniło. Dalej spędzam wieczory chłonąc seriale na Netflixie. Systematycznie odhaczam pozycje z "Mojej listy", i mogę wam polecić kilka fajnych produkcji jak choćby "Black mirror", "Shadowhunters", "Altered carbon" czy zupełnie odjechany "The end of the fu*king world". Przerzucam się zaraz na "Between", i z wielką przyjemnością wracam do ulubionych odcinków "Przyjaciół". A tak w przerwach między oglądaniem, nadrabiam zaległości książkowe, z różnych kategorii, ale szczególnie chętnie sięgam ostatnio po te o tematyce stricte modowej. Szukam inspiracji (i je znajduję, całe mnóstwo!), robię porządki w szafie, próbuję włączyć do swojego planu tygodnia systematyczne ćwiczenia, i coraz pozytywniej nastrajam się po zimie. A i najważniejsze, przekonałam się do siebie w związanych włosach. Wszystko zmierza więc w dobrym kierunku.

Na pewno macie w swojej szafie kilka takich ciuchów, po których założeniu mogłybyście podbijać świat. Dzień należy do was itd, itd. Ubrania, które w jakiś zupełnie niepojęty i nieznany nam sposób dodają nam +10 do pewności siebie i +8 do lepszego dnia. Szkoda, że niestety nie wszystkie posiadają tą cudowną moc, ale jeśli już takie znajdziecie -trzymajcie się ich, nie raz uratują was z różnych sytuacji. Taki garderobiany najlepszy przyjaciel, zawsze niezawodny. W moim wypadku jednymi z takich rzeczy jest czarna prosta marynarka i długie kozaki za kolano. Ta pierwsza to klasyk, zupełnie ponadczasowy. Jej trochę męski oversizowy krój dodaje mi jakieś takiej siły, kobiecej siły. Natomiast te buty... zaryzykuję stwierdzenie, że czuję się w nich lepiej i bardziej pewna siebie niż w klasycznych szpilkach. I nieważne z czym je zestawię, z krótką sukienką i ramoneską, czy z ogromną bluzą, nigdy nie tracą tej swojej mocy. Właściwie to mogłabym je nosić praktycznie codziennie, gdyby nie to, że nie chciałabym otrzymać określenia "tej dziewczyny w czarnych kozakach". Jeśli chodzi o dzisiejszą stylizacja, oprócz wspomnianej już marynarki i butów wybrałam szarą koszulkę z nadrukiem i białą dżinsową spódniczkę. Świetna alternatywa dla tych niebieskich, które swoją drogą uwielbiam, ale czasem warto wprowadzić jakiś powiew świeżości do swoich outfitów.
Na dzisiaj to chyba tyle ode mnie, zamelduję się niedługo ponownie. Tymczasem miłego tygodnia!  /I






                                                                                                                                               wearing
                                                                                                                                         bershka jacket
                                                                                                                                              h&m skirt
                                                                                                                                             levis t-shirt
                                                                                                                                           renee.pl shoes



tekst&stylizacja  /Ilona
zdjęcia  /Karolina

wtorek, 20 marca 2018






Jestem fanką kompaktowych, funkcjonalnych i poręcznych kosmetyków, często lubię iść trochę 'na łatwiznę'. Paletka z Golden Rose Metals Sculpting Palette posiada wszystkie te cechy, i jeszcze dodatkowo pięknie wygląda na twarzy. Paletka zawiera bronzer, róż i rozświetlacz, i wszystkie te trzy produkty są po prostu świetne. Bronzer jest idealnym neutralnym odcieniem, który sprawdzi się zarówno do konturowania jak i ocieplania twarzy, róż ma w sobie drobinki i wpada w lekko morelowe tony, ale w dalszym ciągu jest różowy, odcień bardzo zbliżony do kultowego różu Nars Orgasm. Rozświetlacz jest intensywny, tworzy efekt pięknej, eleganckiej tafli. Wszystkie produkty na twarzy prezentują się na znacznie droższe i bardziej luksusowe, jakość i trwałość w ciągu dnia, również mogłaby konkurować z kosmetykami z wyższych półek.


Moim ulubionym produktem do malowania brwi od dawna są pomady. Dają naturalny efekt, są łatwe w użyciu i bardzo trwałe. Całkiem niedawno w internecie bardzo popularna była pomada Eyebrow Pomade z Wibo, i po wielu pozytywnych opiniach, również skusiłam się ją przetestować. W tej chwili jest to produkt, którego używam codziennie i myślę, że szybko się to nie zmieni. W ofercie są dostępne 4 kolor, ja używam Dark Brown i jest to idealny kolor dla brunetek, neutralny wpadający w chłodny.

Raczej nigdy nie narzekałam na swoje rzęsy, ale tej zimy zauważyłam, że ich kondycja znacznie się pogorszyła. Używałam już kiedyś odżywki do rzęs, i byłam zadowolona z efektów jakie dawała, dlatego ponownie po nią sięgnęłam. Serum Eveline Advance Volumiere w internecia ma różne opinie, u niektórych się sprawdza u innych nie, ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Moje rzęsy wyglądają znacznie lepiej, są zagęszczone, szybciej rosną, wróciły do swojej poprzedniej kondycji a nawet lepszej. Przy okazji świetnie się sprawdza jako baza pod tusz do rzęs.

Uwielbiam tusze Maybelline, naprawdę najlepiej sprawdzają się na moich rzęsach. Jestem wierną fanką kultowego już Lash Sensational i The falsies Push up Angel. Gdy na rynek wprowadzono nowy, Total Temptation oczywiście musiałam go przetestować. Nie zawiodłam się, na rzęsach wygląda obłędnie. Zwiększa objętość, zagęszcza i nie skleja rzęs. Przekonał mnie też do tradycyjnych szczoteczek, bo do tej pory byłam głównie fanką silikonowych.

Korektor, który zawładnął internetowym makijażowym światem i był wykupywany w mgnieniu oka, czyli Makeup Revolution Conceal&Define. Korektor idealny, o lekkiej, kremowej konsystencji o bardzo dobrym kryciu. Jakość wysokopółkowa, trwałość genialna. Przy okazji bardzo duży wybór kolorów i muszę wspomnieć-piękne opakowanie.

I na koniec coś do ust, czyli matowe pomadki w płynie. Wibo Million Dollar Lips, chyba nie muszę przedstawiać, zasycha na pełny, kredowy mat, trwałość genialna, utrzymuje się na ustach bardzo długo, a 'zjada' się w hm..ładny, niezauważalny sposób. W noszeniu jest raczej komfortowa, ale po kilku godzinach faktycznie czuć ją na ustach, jednak jak na pomadkę za około 15 złotych, zdecydowanie jestem w stanie jej to wybaczyć. Posiadam wszystkich kolory, ale te dwa czyli numerek 1 i 5 szczególnie mi się podobają. Jedynka to zgaszony, brudny róż, a piątka neutralny nude, obie pomadki są bardzo twarzowe i uniwersalne.








tekst&kompozycja  /Ilona
zdjęcia  /Karolina

wtorek, 20 lutego 2018






Myśląc o idealnej szafie, idealnie skompletowanej, pierwsze co przychodzi mi na myśl to idealna baza. Baza czyli ubrania i dodatki, które są klasyczne, ponadczasowe oraz po prostu niezbędne przy tworzeniu stylizacji. Tzw. ubrania basic, o prostych krojach i w neutralnych kolorach, które stanowią idealne tło dla każdej rzeczy, one łączą poszczególne elementy twojego stroju tworząc pasującą do siebie całość. Baza powinna być podstawą twojej szafy, i to z niej powinnaś korzystać kompletując codziennie swój strój. A w każdym razie, musisz mi uwierzyć, że znacznie pomogłoby ci to uporać się z odwiecznym problemem poczucia, że nie masz się w co ubrać. Zresztą, ja jestem idealnym przykładem- gdy już naprawdę nie wiem w co się ubrać, ubieram się cała tylko w rzeczy z mojej bazy. I w taki oto prosty sposób zawsze wyglądam dobrze.
Zatem -jak skompletować bazę, i co powinno się w niej znajdować? Zacznijmy od tego, że te ubrania powinny być dobrej jakości. Po swoim przykładzie wiem, że w 'bazowych' ubraniach chodzi się naprawdę często, częściej niż w innych, dlatego też jestem w stanie więcej zainwestować w nie. To ile na nie wydam zwróci mi się częstotliwością ich noszenia. Druga sprawa to krój, powinien być klasyczny i prosty. Łatwiej będzie ci daną rzecz zestawiać z innymi i będzie bardziej uniwersalna. Podobnie sprawa ma się z kolorami. Bazą jest czerń, biel, szarość. Kolory neutralne, dobrze komponujące się z wszystkimi innymi.
Szukając na zakupach konkretnej rzeczy, która ma tworzyć waszą bazę, nie podejmujcie szybkich decyzji pod wpływem impulsu -czyli, nie bierzcie pierwszych lepszych czarnych spodni z brzegu, tylko zawsze sprawdzajcie czy idealnie na was leżą, są wygodne i czy są dobre gatunkowo. Jestem świadoma, że tego typu zakupy nie należą do tych najprzyjemniejszych, tutaj nie działa schemat, w którym wybierasz coś, co wpadło ci w oko, i idziesz do kasy. Ale, uwierz mi, wybierając czasem rzeczy, które nie przykuwają uwagi na wieszaku w sklepie, bardziej ci się one przydadzą w tworzeniu codziennych stylizacji, niż kolejna kolorowa bluzka albo wzorzysta sukienka.
Przejdę teraz do wymienienia tego, co znajduje się w mojej bazie i bez czego nie jestem w stanie wyobrazić sobie swojej szafy,

BIAŁY/ SZARY /CZARNY T-SHIRT
Dla mnie są po prostu numerem jeden na liście must have. To idealne tło z którym możemy łączyć absolutnie wszystko. Jednak wbrew pozorom, nie tak łatwo znaleźć ten idealny. A idealny musi być. Prostych, gładkich t-shirtów w swojej szafie mam sporo, ale te trzy, w tych trzech kolorach to minimum jakie uważam, że każda z nas powinna mieć. Poza tym, nosze je cały rok.

GOLF
Cienki i dopasowany golf, jeden jasno szary i drugi czarny. Noszę je naprawdę bardzo często, a jesienią i zimą zdarza mi się w nich chodzić nawet 4-5 razy w tygodniu. Pasują do wszystkiego, zawsze wyglądają elegancko, są bardzo kobiece (serio!) i wygodne. Na fajny, idealnie leżący golf nigdy nie jest mi szkoda wydać pieniędzy.

RAMONESKA
Numer jeden jeśli chodzi o okrycia wierzchnie. Czarna, skórzana kurtka jest po prosu niezbędna. Nic nie jest w stanie podrasować stylizacji tak, jak ona. Każdy (każdy) outfit wynosi na wyższy poziom i dodaje tego czegoś. W idealną ramoneskę można zainwestować trochę więcej pieniędzy, bo jestem pewną, że stanie się twoją 'drugą skórą', i nie będziesz chciała jej ściągać.

MARYNARKA
Elegancki odpowiednik ramoneski. Nie oszukujmy się, są sytuacje kiedy marynarka byłaby odpowiedniejsza i wypadałoby ją mieć. Odpowiednio zestawiona nadaje się na większość okazji, także na co dzień. Długo przymierzałam się do zakupu odpowiedniej marynarki, aż w końcu zdecydowałam się na czarną, o trochę oversizowym kroju.

PŁASZCZ
W przypadku płaszcza polecałabym postawić na jeden z trzech kolorów. Czarny, szary albo beżowy. Idealny płaszcz powinien być trochę dłuższy, mieć klasyczny krój, ładne wykończenie kołnierza, i być jedno albo dwurzędowy.

MAŁA CZARNA
Wynalazek Coco Chanel, który już od lat ułatwia życie nam, kobietom. Czarna sukienka to synonim i definicja elegancji. Idealna na każdą okazję, zawsze się świetnie sprawdza. Może być prosta, rozkloszowana (szyta z koła), dopasowana albo długa. Wykończona koronką, siatką, tiulem itd. Tutaj akurat panuje dowolność.

CZARNE SPODNIE
Jestem w stanie chodzić w nich od pięciu do siedmiu dni w tygodniu. Jeśli będziecie mnie kiedyś widzieć to, najprawdopodobniej będę je miała na sobie. W swojej szafie mam kilka par czarnych rurek i chodzę w nich na zmianę. Jednak, ubolewam nad tym, że nie znalazłam wciąż tych jednych, idealnych.

DŻINSY
Obecnie na rynku jest tyle różnych, świetnych krojów. Rurki, boyfriendy, mom jeans itd. Każdy jest w stanie znaleźć te 'stworzone dla siebie', a gdy to już nastąpi, staną się nieodłączną częścią nie tylko stylizacji ale i życia. W przypadku dżinsów najlepszy kolor to typowy blue jeans, nie powinien być za jasny ani za ciemny.

SZARY KARDIGAN
Jesienią i wiosną w te cieplejsze dni zastępuje mi płaszcz. Zimą zakładam go pod płaszcz, a latem jest idealny do zarzucenia na ramiona w chłodne wieczory. Zawsze wygląda elegancko i pasuje do wszystkiego. Jest bardziej praktyczny, uniwersalny i przede wszystkim stylowy od np bluz z kapturem. Mój ulubiony to mięciutki, dłuższy kardigan, w jasno szarym kolorze (z zawsze podwiniętymi rękawami!)

BIAŁE BUTY SPORTOWE
Kocham buty sportowe, przypuszczam, że jak i większość z nas. W swojej 'kolekcji' mam kilka fajnych par, które często noszę. Jednak nigdy nie zobaczycie mnie w kolorowych butach sportowych, mam jedną zasadę -muszą być białe (wyjątkiem są czarne conversy i superstary). Białe sportowe buty można zestawić z większością rzeczy, także tymi eleganckimi albo dziewczęcymi. Same w sobie są bardziej eleganckie i klasyczne.

CZARNE SZPILKI
Zakup pierwszych szpilek to dla dziewczyny ogromne wydarzenie, przynajmniej tak słyszałam. W moim przypadku pierwsze buty na obcasie były zakupem dość spontanicznym. Miałam okazję, na którą raczej nie wypadało iść w białych Adidasach, więc padła decyzja o zakupie pierwszych czarnych szpilek. Przyznaję, długo broniłam się przed butami na obcasie, ale teraz wiem, że są one niezbędne w damskiej szafie ( i od tamtego czasu uzbierało mi się kilka par).

CZARNE BOTKI
Chodzę w nich również cały rok, nie wliczając lata -chociaż, na upartego latem też bym je mogła założyć. Można znaleźć mnóstwo świetnych modeli botków, ja osobiście najbardziej preferuję te najprostsze, sztyblety albo na kilkucentymetrowym słupku -dla mnie są tak samo wygodne jak płaskie, a zdecydowanie korzystniej się w nich wygląda.

SZARY SZAL
To również dodatek całoroczny bo może się przydać zimą (do otulenia szyi) jak i latem (do otulenia ramion w chłodny wieczór). Sama obecnie rzadko rozstaję się z ogromnym jasnoszarym szalem, i w tym wypadku kolor ma znaczenie, tak jak i wszystkie kolory, które nosimy przy twarzy. Ten jasny ożywi naszą buzię i rozświetli, dlatego polecałabym stawiać na wybór jasnego szala.

DELIKATNA BIŻUTERIA
Raczej rzadko noszę biżuterię, jedynym wyjątkiem są delikatne złote i srebrne naszyjniki, pierścionki i srebrna bransoletka której nigdy nie ściągam. Nie jestem fanką obwieszania się biżuterią, zwłaszcza, że bardzo często wygląda to tandetnie. Ale takie delikatne akcenty jak złoty naszyjnik z delikatną przywieszką czy drobny pierścionek na palcu, dopełniają całość i brew pozorom naprawdę zwracają uwagę.

CZARNA TOREBKA
Jedna duża i jedna mała. Oczywiście skłamię, że to jedyne torebki jakie mam, ale na pewno to je noszę najczęściej. Preferuję te a'la skórzane o bardziej eleganckim kroju, takie żeby zarazem pasowały do wszystkiego i urozmaicały te nawet najprostsze stylizacje.

CO DODAŁABYM DO BAZY? (MOJE WYBORY)
Jednolity t-shirt z nadrukiem/napisem, krótki dopasowany top w neutralnym kolorze, skórzana czarna spódniczka, dżinsowa kurtka, biała koszula, szary sweterek, ciemne okulary przeciwsłoneczne, kozaki za kolano, zegarek.



















tekst&stylizacja /Ilona
zdjęcia /Karolina