czwartek, 18 stycznia 2018











Kilka postów temu pisałam, że ostatnio moje stylizacje bardzo często bazują na spódnicach albo sukienkach. I dalej to podtrzymuje, ale czasem naprawdę nie ma nic lepszego niż sprawdzone, ukochane czarne dżinsy i wygodna, ogromna bluza. Są takie dni, gdy 'stylizowanie się' (szczególnie z rana) nie jest priorytetem. Chociaż jeśli chodzi o mnie, jedynym priorytetem rano jest wypicie kawy, a dopiero później ewentualnie może być coś innego. Wracając do stylizacji, pierwszy wniosek jaki się nasuwa to inspiracja Kanye Westem i całym jego Yeezy. Historia jest taka, że gdy zobaczyłam w Pull&Bear tą wielgachną, bezkształtną bluzę w najbardziej brzydkim i nietwarzowym kolorze..musiałam ją kupić. Wołała mnie już z daleka, i jakiekolwiek mierzenia czy zastanawianie się było zbędne. Chciałam taką bluzę, i w końcu mam. Założenie było takie, żeby nosić ją jako sukienkę do kozaków za kolano, ale tego dnia gdy miałyśmy zaplanowane zdjęcia, przyznaję poszłam na łatwiznę. Czarne dżinsy i czarny kożuszek, który miał za zadanie dodatkowo mnie grzać. Jeśli chodzi o dodatki, ciężkie botki, które właściwie robią całą robotę, czarna torebka z fajną fakturą i coś z czym się od jakiegoś czasu nie rozstaję, czyli czapka z pomponem. Tak, pompon jest konieczny. I takich czapek mam kilka, nie wiem jak to działa ale gdy mam je na głowie automatycznie poprawia mi się humor. Zatem plan na stylizacje był inny, ale wydaje mi się, że to dobry przykład, że nie trzeba godzinami stać przed szafa, wymyślać stylizację, żeby była nie wiadomo jak, no własnie- wystylizowana. Prawdziwa codzienność tak nie wygląda. Bo przecież, nie zawsze mamy na to czas, szczególnie rano.
Dzisiaj trochę krócej, ale jest dość późno i jedyne o czym marzę to ciepła kąpiel i ciepłe łóżko. W dodatku czuję, że chyba bierze mnie jakieś choróbsko, a na to pozwolić nie mogę. W sobotę mam Studniówkę- sukienka czeka w szafie, makijaż i fryzura są już zaplanowane, więc nie ma mowy o żadnym chorowaniu. Trzymajcie się, do następnego!;)  /I























wearing

pull&bear sweatshirt

bershka jeans

reserved bag

renee.pl boots

h&m cap



tekst&stylizacja //Ilona
zdjęcia// Karolina




środa, 10 stycznia 2018







Golfy. W tej chwili to chyba moja ulubiona część garderoby. I tak, liczba mnoga jest tu nieprzypadkowa, bo z jednego, wygrzebanego na dnie szafy zrobiło się kilka. I jestem pewna, że na tym nie koniec. Szczerze mówiąc w dopasowanym cienkim golfie czuję się bardziej kobieco niż w jakiejś sukience. To takie ubranie, które automatycznie dodaje elegancji, klasy, uroku i stylu (polecam wygooglowac sobie zdjęcia Audrey Hepburn i Marlin Monroe). Poza tym jest niezwykle prosty w stylizowaniu, bo pasuje do wszystkiego. Ja najbardziej lubię go w minimalistycznych zestawieniach, z zwykłymi dżinsami, płaszczem albo oversizową marynarką, botkami na obcasie i zegarkiem. Najprostszy sposób dający sto procent stylu. Poza tym oprócz aspektu estetycznego golf kocham za wymiar stricte praktyczny. Jest w nim ciepło, wygodnie, i nawet gdy zapomnę szalika wiem, ze nie zmarznę. Zatem chyba spokojnie można nazwać je ubraniem idealnym.
Ten golf, który widzicie na zdjęciach dołączył do kolekcji niedawno, i naprawdę ciężko nie zauważyć, chodząc po sieciówkach, że obecnie taki model, szary oversizowy, jest bardzo popularny. Tutaj połączyłam go z skórzaną spódniczką, czarnymi botkami na obcasie, małą torebką i zegarkiem. Co mogę więcej dodać? Polecam wszystkim sprawdzić w szafie czy posiadacie golf, a jak nie to znaleźć ten idealny, naprawdę warto.

Zdjęcie robione były niedawno, a pogoda była cudowna. Można powiedzieć wiosenna, w niektórych momentach było mi aż za ciepło. Niestety teraz temperatura znowu na minusie, i cieszę się każdym nieśmiałym promieniem słońca. Z takich bieżących tematów, nie da się nie zauważyć, że za nami ponad tydzień nowego roku. Euforia trochę minęła, ale motywacja została, i mogę spokojnie powiedzieć, że 2018 zaczął się naprawdę dobrze, i taki też się zapowiada. Ze swojej strony, mogę obiecać, że dołożę do tego wszelkich starań.
Na dzisiaj to tyle, idę kontynuować mój wieczór pod kocem, z świeczkami i nową książką Pernille Teisbaek "Dress scandinavian". Przeczytam, i dam znać. Miłego tygodnia!  /I
























wearing

stradivarius turtleneck

stradivarius skirt

renee boots

reserved bag








 tekst&stylizacja /Ilona
zdjęcia/ Karolina